Dzień ósmy czyli kończymy część północną szlaku.
30.08.2025
Refuge de l’Onda /1390m/ – Vizzavona /970m/
13km, 250m w górę, 700m w dół.
Zapowiadanej burzy nie było, ale przez całą noc szalał wiatr, któy rano wyrywał turystom namioty z rąk 😉
Patrząc na czarno-siny ponur na górze, oraz fakt, że na dziś miało wiać do 90-100kmh uznaliśmy, że może spojrzymy na mapę. Okazało się, że prócz klasycznej trasy jest Wariant Górny, za który podziękowaliśmy, a także Wariant Dolny prowadzący do naszego celu, wioski Vizzavona. Ten ostatni wzbudził nasze zainteresowanie i bardzo nam się spodobał.
W międzyczasie z naszym pomysłem podzielimy się ze spotykanymi dzień w dzień Węgierkami i zasialiśmy i u nich to ziarno niepewności co do planu na dziś.
Mateusz na śniadanie zarzucił bułę ze śmierdzącym serem robionym na miejscu i suszona szynką. Od razu humor mu się poprawiło nawet z chęcią zaczął się pakować.

Wyruszamy bez pośpiechu o 8:30.

Wysoko w górach hula wiatr, kłębią się granatowe chmury Troche szkoda Monte d’Oro, ale w takich warunkach nie byłoby to ani przyjemne ani bezpieczne.

W lesie też jest ładnie, a przede wszystkim nie wieje…

Zamiast szlaku wybraliśmy pasterską ścieżkę i to był dobry, nie wykręcający kostki, wybór .

Były też po drodze pyszne jeżyny, obok których nie dało się przejść obojętnie.
Potem pojawił się na chwilę asfalt, ale odbilismy na ścieżkę prowadzącą do Vizzavony.

Wpierw w górę a potem łagodnym trawersem schodziliśmy do doliny.

Las był piękny. Omszały, ciemny.

Woda też była dostępna na szlaku.

Nasza ścieżka w pewnym momencie stała się dawną droga dojazdowa do Vizzavony. Leśny dukt leniwie wznosił się ku górze. Pięknie się po tym szło.

Sama Vizzavona to koniec północnego GR20. To też stacja kolejowa. Dwie knajpy, sklepik i camping. Dla nas luksusów aż nad to …

No i dziś Mateusza podeszwy wybrały wolność…

Odpoczywamy, suszymy się, robimy pranie, dużo jemy i pijemy. Można też świętować, bo dziś kończymy część północną GR20. Teraz ponoć to już z górki…
