[Maroko rodzinnie] Odcinek czwarty – Warzarat ( i Ait Ben Haddou) czyli marokańskie Jaśliska.

Posted on BLOG

22-23.01.2025

Odcinek czwarty – Warzarat ( i Ait Ben Haddou) czyli marokańskie Jaśliska.

 

Z Merzougi do Marakeszu jest szmat drogi i trzeba było coś wymyśleć. Właściwie coś z niczego, bo po drodze w zasadzie nic nie ma. No i Marokańczycy wymyślili. Tak oto powstało miasteczko filmowe gotowe chętne obsłużyć dowolny film. Niezależnie czy akcja dzieje się starożytnym Egipcie, Jerozolimie, w Tybecie, w kolumbijskim więzieniu, w centrum Mogadiszu czy nawet na Księżycu. Wszystkie dekoracje wszak da się wykonać naprędce z dykty i desek. Nie sposób odmówić Marokańczykom zmysłu do interesów, bo zarobili na tym podwójnie. Wpierw zapłaciła ekipa filmowa, a potem płacą turyści za możliwość przypomnienia sobie tych kilkunastu filmów. Genialne, przyznaję…
Normalnie chyba bym się nie zdecydował, ale mając na uwadze planowanie atrakcji pod kątem dzieci, wyszło mi, że to może być dla nich całkiem ciekawe. Cóż… Kto nie ryzykuje….

Tu trzy w jednym – maszt sieci komórkowej w kamuflarzu sztucznej palmy, a zarazem bocianie ganiazdo.

Oprowadza miejscowy przewodnik w dość sprinterskim tempie. Od autobusu z Prison Break, Asterixa i Kleopatry, przez Helikopter w Ogniu na Kundunie kończąc. W sekundę przenosiliśmy się w czasie i przestrzeni.
Najciekawsza była opowieść przewodnika o tym, ze jak prowadzi grupy chińskie to wspominając o Kundun i Dalajlamie, mowi ze akcja dzieje się w Chinach. A jak oprowadza resztę świata to już mowa jest o Tybecie. Choć jeszcze weselsze było, jak przewodnik mówił rzeczy typu: Ekipa przyleciała ze Stanów, wydało ileś milionów dolarów by nakręcić tu 8 sekund filmu, Rozumiecie? 8 sekund. Ale idioci!
Tak, radosna szczerość naszego guide była wręcz ujmująca. Swoją drogą nie wiem czy pomyślał że gdyby nie Ci idioci to możliwe że musiałby pasać kozy w górach .. No ale cóż.
Koniec końców dzieciakom się podobało, zatem pełen sukces!

Oczywiście nazywanie Warzarat marokańskimi Jaśliskami to taki niewinny żart, bo w naszych swojskich Jaśliskach, promowanych wszędzie jako miasteczko filmowe, nakręcono kilka filmów, które widziało poza rodzinami i znajomymi reżysera jeszcze kilkanaście osób.. No może ciut więcej ale gdzież Bożemu Ciału i Winu Truskawkowemu do wspomnianych hitów z Hollywood 😉
Odwiedziliśmy również Ait Ben Haddou. Z dość malowniczą kasbą, która również zalicza film za filmem. Choćby Grę o Tron czy Gladiatora. Swoją drogą na potrzeby tego drugiego dobudowano wielka bramę przez kasbą. Zbudowano, film nakręcono, a Marokańczycy zostawili ja na pamiątkę. Skoro już jest, może sie jeszcze na coś przyda… Spacerują po kasbie nie sposób było nie zauważyć wielkiego filmowego miasteczka. Znów coś kręcą…

 

 

A co do samej kasby.. Ładna, owszem. Ale potem pojechaliśmy wgłąb doliny i w prawie każdej wiosce była podobna. Tyle, że nie taka znana jak ta filmowa… Prawda ekranu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA. Wykonaj poniższe działanie *