[Maroko rodzinnie] Odcinek trzeci czyli oko w oko z Saharą.

Posted on BLOG

21-22.01.2025

[Maroko rodzinnie] Odcinek trzeci czyli oko w oko z Saharą.

Tak zasadniczo to miał być główny punkt programu. Pustynia, wielbłądy. Dzieciom oczy otwierały się szerzej na myśl o takiej atrakcji. Pustynia w okolicy Merzougi jest bardzo atrakcyjna. Lekko czerwony piasek, wysokie wydmy.

Załapaliśmy się na standardową wycieczkę: wielbłądy, zachód słońca na wydmie, nocka w namiocie i poranny powrót na wielbłądach o wschodzie słońca. Pomny swoich doświadczeń postanowiłem swojemu wielbłądowi zarzucić tylko plecak, a sam maszerowałem na nogach, by zrobić trochę zdjęć, no i popatrzec na karawanę z nieco innej, przyziemnej perspektywy.
Spacer okazał się dość długi, prawie 5 km. I pod koniec już czułem w nogach to nieustające kopanie się w piachu.

 

 

Kolacja, tradycyjnie mało zjadliwa. Nie da się ukryć że trzymają tam poziom najgorszego jedzenia w całym Maroku. Potem równie mało zjadliwa zabawa z bębnami przy ognisku. Choć chyba większości turystów się podobało.

 

Rano wyszedłem wcześniej z planem zaliczenia wschodu na jakieś wydmie i wdrapaniu się na najwyższą. Dawno się tak nie umordowalem. Ale z sukcesem!. Na szczycie byłem sam sądząc po braku śladów tłumów tam nie było. A potem to już z górki …

 

 

 

No dobra, ale jakieś przemyślenia?
Trafiliśmy na organizatorów którzy wszystko robili na tzw odpierdol… Ale w sumie to drobiazg.
Co się zmieniło od poprzedniej tu wizyty?
Wiadomo, że świat się zmienia i pewnie na gorsze. Tu też zmiany i niestety też na gorsze. O ile wyrzucenie wszystkich campów na skraju wydm to bardzo dobry pomysł, bo ograniczyl zaśmiecanie pustyni, tak lawinowy wzrost wszelakiej maści quadów i motorów doprowadzal mnie do szału. Raz, że co druga wydma jest rozjeżdżana to jeszcze hałas i smród jest mało przyjemny do zniesienia. Podczas zachodu słońca jeździło kilkascie ( ze 30?) quadów i z 10 motocykli. Jeżdżą stadami. Słabe to. Bo zamiast delektować się ciszą i naturą słyszy się tylko warkot silnika. Dramat.
Coraz mniej karawan, coraz więcej quadów.
A przecież można byłoby wydzielić jakiś teren na takie zabawy. Ale cóż… Kasa, kasa, kasa…
Ale takie samotne wędrowanie przez pustynię polecam! Najfajniejsze momenty z Maroka.
A dzieciakom oczywiście podobało się bardzo bardzo. Czyli warto było lecieć i jechać na koniec świata 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA. Wykonaj poniższe działanie *