[reunion] 11 – W górę czyli widoki dookoła głowy

Posted on BLOG

19 maja 2025

Dzień 11

W górę czyli widoki dookoła głowy

Kolejny poranek. Bezchmurnie. Dzis w planie niecałe 10 kilometrów. Ale za to cały czas pod górę. W sumie jakieś 1ooo metrów podejścia. Chcemy spać przy schronisku Refuge de la Caverne Dufour. Nie wiemy czy są miejsca w środku, czy może da się spac gdzieś przy budynku. Ponoć nie ma tam za dużo miejsca. No nic, wejdziemy, zobaczymy i wtedy ewentualnie będziemy się martwić.

Na początek punkt widokowy Belvédère de Salazie z widokami na cyrk, a jakże, Salazie.

Widać „naszą” górę z drugiego poranka. Roche Ecrite. Szkoda, że pogoda nam wtedy nie dopisała.

W górze Piton des Neiges. Nasz cel na jutro.

A potem zaczęło się podejście.
Trudne. Góra dół, stronę stopnie, kręto i trzeba uważać na głowę.

Widokowo tak sobie , ale czasem zza krzaków coś widać.

Najwygodniejszy odcinek szlaku to by ten chodnik. Ależ to była ulga. Niestety krótka.

Zaraz potem było nieoczekiwane strome krótkie zejście.

Wyżej zaczęła się kosówka. I znalazła się niewielka wolna przestrzeń, akurat na odpoczynek.

Z drona cyrk Sazie w całej okazałości.

I my w dole, a na ostatnim planie wulkan Piton de la Fournaise. Spokojnie, tam też będziemy.

Rozłożyliśmy się na polance na tradycyjne suszenie namiotów.

Namioty wyschły, nie pozostało nam nic innego jak ruszyć dalej.

Widać schronisko! Wydawalo się już tak blisko. Ale nie z reunionskimi szlakami te numery. Zaliczyliśmy w drodze kilka głębokich jarów. Po wyjściu z kolejnego wcale nie bło bliżej. Wydawało się, że nigdy tam nie dojdziemy.

W końcu jest! Wysokość już dość imponująca, bo prawie 2500 metrów n.p.m. Ludzi mnóstwo. Nie ma się co dziwić, schronisko jest glównym punktem wypadowym na najwyższą górę Reunionu. Okazuje się, że są całe trzy miejsca w środku, a reszta może rozbić się na zewnątrz.

Choć rozbicie się blisko schroniska nie jest takie proste, bo równych miejsc pod namiot praktycznie brak. Kilka osob zdecydowała się iść z namiotami na szczyt. A reszcie jakoś jednak udało się kilka postawić, zatem sukces i można zajać się odpoczynkiem i kontemplecją uroków okolicy, a było co!

Twardziele poszli na szczyt. Reszta została w schronisku i w ramach pocieszenia poszliśmy na zachód słońca na pobliską grań. W dole ostatni z cyrków, Cilaos. Chyba najbardziej ucywilizowany.

Robi wrażenie, bo Cilaos jest 1300 metrów niżej.

Słońce już zaszło, widać jeszcze cień wielkiej góry gdzieś na horyzoncie.

Nie pośpimy, zegarki nastawione na 4 rano!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA. Wykonaj poniższe działanie *