25 maja 2025
Dzień 17
Saint Gilles les Bains czyli jesteśmy na wczasach
Kolejnego dnia ruszyliśmy na północ. Do największego kurortu, Saint Gilles les Bains. Kurort może i szykowny, ale zdecydowanie nie był to sezon. Na uliczkach pustki. W restaurcjach i barach także. Choć moż eporaz była niewłaściwa. Pogoda też nie sprzyjała. Fala wygoniła wszystkich chętnych z plaży.

Dziś wiało dalej. Fale ogromne. Mieliśy pomysł, by wypłynać na krótki rejs, by obejrzeć rafę koralową i delfiny. Niestety przy takiej wielkiej fali wszystko odwołane i stoi w porcie.

Zatem nie pozostaje nam nic innego jak wizyta w miejscowym oceanarium.

Może i niewielkie ale nawet całkiem ciekawe.

Potem udaliśmy się na pobliską plażę, by popatrzeć na wielkie fale. Niektórzy nie mogli się powstrzymać… 😉

Ocean huczał wraz z wiatrem wypuszczając co chwilę wielkie fale.

Ale grupa czujna 😉

W drodze powrotnej wstąpiliśmy do ogrodu botanicznego Jardin d’Eden.

O, bardzo nam sie tu podobało. Niby na zieleń sie już trochę na wyjeździe napatrzyliśmy, ale w sumie nigdy nie za wiele…

Zwłaszcza jak się widzi tyle odcieni zieloności.

I najważniejsze! Pojaiwły się gekony. Ale to małe!

Może małe ale cudne!

A przed nami ostatni wieczór na plaży przed odlotem.

Fale wciąż trzymają się mocno.

Słońce zaszło, piwo wypite. Można wracać spać.

Według prognoz jutro ma się uspokoić, zatem planujemy wczesnym rankiem dać plaży ostatnią szansę. Czasu nie ma dużo, o 9 autobus!
