9 maja 2025
Dzień 1
Kopenhaga czyli daleka droga do raju.
-Gdzie jedziesz?
-Reunion
-Gdzie????
Dobrze jest wymyśleć kierunek niespecjalnie znany i popularny. Reunion, czyli niesamowita egzotyka w nieomalże europejskim wydaniu. No bo wjechać można na dowód, walutą jest euro a na dodatek obowiązuje tu europejski roaming.
Reunion to wyspa leżąca na Oceanie Indyjskim pomiędzy Madagaskarem a Mauritiusem. I jest zamorskim departamentem francuskim. Kusi niezwykłymi widokami, zielonym lasem podzwrotnikowym,rajskimi plażami, górskimi szlakami, ciekawą kulturą łącząca wplywy kreolskie, francuskie i indyjskie. Z Paryża to ledwie 🙂 11 godzinny lot … Ponad 9 tys km od domu i ocean dookoła.
A naszym głównym celem będzie szlak GR 2.2 przebiegający przez całą wyspę od północy do południa. Jedziemy wybitnie liczną grupą, bo będzie nas finalnie 13 osób. Sporo wycieczka, trzeba przyznać.
Ale żeby dotrzeć na miejsce trzeba trochę się natrudzić. Lot z Paryża mamy 11 maja w godzinach wczesno porannych. Co oznacza, że do stolicy Francji musimy przylecieć dzień wcześniej. Ekipa leci na wiele sposobów. Ja wybrałęm opcję budżetową linii SAS z przesiadką w Kopenhadze. Wylot z Warszawy wczesnym świtem,

Lot jest krótki, pod koniec mijamy Malmo. Byłem tam kilka lat temu i bez trudnu rozpoznaję najbardziej charakterystyczny budynek – poskręcany wieżowiec Turning Torso. 
Chwilę później pojawia się most nad Sundem, łączący Malmo i Kopenhagę.




W stolicy Danii mieliśmy niecałe 5 godzin. To akurat tyle, by przyjechać do centrum i pospacerować po mieście. W 2020 roku zapoznałem się z Kpenhagą. Poszliśmy, a jakże pod słynną syrenkę. Tym razem już nie było to dla mnie zaskoczenie. Owa największa atrakcja miasta, jego symbol to niepozorna, mała rzeźba usytuowana przy brzegu z widokiemna kominy, fabryki, budynki portowe..No ale nie to było najlepsze. Najbardziej fascynował mnie tłum odwiedzający to miejsce. Zdjecia, sesje, krzyki, kolejki do kadru…
To poszliśmy dalej.


Z całego miasta najbardziej podoba mi się w dzielnicy przyległej do twierdzy Kastellet. To kilka kwartałów pobudowanych właśnie na potrzeby stacjonującej obok obsady twierdzy. Cisza, spokój, do tego prosta architektura, a zarazem urzekająca.

Na trasie spaceru znajdował się też Ogród Królewski przy pałacu Rosenborg.

A potem już było o krok do kanału i ulicy Nyhavn, pełnej kolorowych i starych domów.

A my wsiedliśmy do metra i dojechaliśmy na lotnisko. Kontrole, oczekiwanie, krótki lot i w końcu lądujemy przed 20 w Paryżu. Niestety musimy jeszcze przejechać z CDG na Orly, a to oznacza wyprawę z jednego końca Paryża na drugi. Była to podróż z przygodami, bo komunikacja w Paryżu oznacza pasmo niekończących się atrakcji. Nam trafił się remont trakcji. I miast jechać staliśmy, staliśmy… A jak dojechaliśmy na przesiadkę, to było już na tyle późno, że nie było w co się przesiadać. Zatem kontynuowaiśmy naszą podróż, by zakończyć ją wezwaniem Ubera. Koniec końców trochę po 23 byliśmy na lotnisku Orly, gdzie czekała już na nas reszta ekipy.
