[W stronę Everestu]. Dzień dwudziesty trzeci – Gokyo Ri czyli Himalaje pierwszego planu.

Posted on BLOG

13 maja 2024

Dzień dwudziesty trzeci – Gokyo Ri czyli Himalaje pierwszego planu.

Gokyo /4750m/ – Gokyo Ri /5357m/ – Gokyo /4750m/

Dystans: 3,5km, w górę: 600m , w dół: 600m

Prognozy na dzis były nawet nieco optymistyczne. Zatem postanowiłem jeszcze raz spróbować z wejściem na Gokyo Ri. Patrząc się w okna jadalni można było popaść w lekki optymizm. Błękitne niebo, słońce ale też chmury które zasłaniały co nieco.

Wychodzę. Reszta ekipy w Gokyo w wybiera wycieczkę nad Ngozumpa Lake czyli tzw. Piąte Jezioro. Zaraz po wyjściu przepięny widok na Cho Oyu.I znów te zakosy. Ty razem widoczność się trzyma.
Chmury trzymają się również. Na szczęście tylko owinęły wokół siebie co wyższe szczyty i dalej się nie ruszały.Idzie się ciężko. Wraz z przeziębieniem uleciała cała kondycja. No ale to nie powód by zrezygnować z wejścia. Mam dużo czasu, więc powoli, krok za krokiem.Im wyżej tym jeziora Gokyo są coraz ładniejsze. I coraz bardziej turkusowe. Wypatruję tego wierzchołka i wypatruję. W końcu widzę. Uff, jeszcze trochę.Pięknie widać stąd Gauchung Kang. Prawie ośmiotysięcznik, bo brakuje mu 48 metrów. Widzieliśmy go już w drodze do Namche, jakieś dwa tygodnie temu.Końcówką sił udało się wejść na szczyt. To teraz sobie poleżę… Rozłożyłem sie na rozgrzanej słońcem skale i zrobiło się całkiem przyjemnie. Widoki dość tradycyjne. Czyli pierwszy plan himalajski. Przepiękny widok na turkusowe jeziora Gokyo, na lodowiec Ngozumpa i sama wioskę Gokyo. A że nie widać 7i 8 tys? Życie 😉 Udaje się wypatrzyć osadę Dragnag, do której doszliśmy z przełęczy Cho La dwa dni temu.

W końcu przyszły chmury, od razu zrobiło się zimniej i trzeba chyba się zbierać.Zejście oczywiście poszło sprawnie.

A potem znów można było zalec w naszym obozie bazowym w jadalni. Po godzinie wróciła reszta ekipy znad jeziora. Nawet widzieli kawałek Everestu i prawie całe Lhotse. Oczywiście przez chwilę.  Ale dobre i to! No to siedzimy dalej. To już trzeci dzień i powoli wrastamy w to miejsce.

Jutro jednak ruszamy dalej. Przed nami ostania przełęcz i ostatnia szansa na spektakularne widoki. Wszelkie prognozy mówią że będzie żyleta.
Na to liczymy. Oj jak na to liczymy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA. Wykonaj poniższe działanie *