2.05.2025
Dzień dwunasty – Widoki atakują, czyli najpiękniejszy trawers na świecie.
Namche Bazaar /3440m/ – Portse /3820m/
Ruszamy! Za plecami zostawiamy Namche Bazaar.
Pogoda z rana łaskawa.
Po kilkunastu minutach pojawia się wygodny szeroki trawers z oszałamiającym widokiem. Lhotse, Nupste, Everest i Ama Dablam są na wyciągniecie ręki. To chyba jest najbardziej widokowee miejsce jakie kiedykolwiek widziałem w górach.
Ludzi bardzo dużo, ale co się dziwić. Wszyscy chyba zmierzają do bazy pod Everestem, a już na pewne wszystkie zorganizowane grupy trekkingowe. Łtwo je poznać, z reguły przodem dumnie kroczy przewodnik, a za nim gęsiego powoli cała grupa. Do tego duża grupa tragarzy.
Zauważyliśmy, że tu też kwitną rododendrony. Od razu ładniej na szlaku…
Droga jest dość wygodna, co chwilę spoglądam przed siebie i trochę nie dowierzam. Jestem tu, naprawdę!
Ama Dablam nieco po prawejnaszej ścieżki.
Mur Nupste i Lhotse i wystający zza niego Mount Everest prosto przed nami.
Po godzinie opuszczamy klasyczny szlak do EBC i ruszamy inna, ciekawszą i prawie pusta ścieżka. Znów rododendrony!
Szlak zaczyna się od niezbyt dobrze wyglądających schodów.
Uff, schody pokonane. Można w ramach odsapnięcia pozachwycać się Ama Dablam.
Szlak powoli pnie się do góry, widać już przełęcz Mong, która będzie najwyższym na dziś punktem na trasie. W dole widać ścieżkę prowadzącą do Pangboche, stanowiącą główny szlak do EBC. Niezmiernie nam miło, że praktycznie wszyscy poszli tamtędy. Szlak przez Portse wcale nie jest dłuższy, a na pewno jest bardziej widokowy.
Jeszcze minuta i przełecz.Wysokość 3985 metrów.
To idealne miejsce i idealna pora na przerwę obiadową.
Siedzimy sobie w słońcu, sącząc herbatę. Jest cicho, przyjemnie. Wakacje!
Z naszej lodży widać w dole nasz cel na dziś, wioskę Portse. Wydaje się być blisko, ale niestety żeby się tam dostać trzeba będzie zejść do głębokiej doliny a potem jeszcze podejść 200 metrów.
Samo się nie przejdzie, zatem ruszamy. Zejście z początku dość storme, potem już spokojnie w dół.
Przechodzimy na drugą stronę rzeki i jeszcze jedno, ostatnie na dziś podejście.
Na podejściu napotykamy sie na piżmowca górskiego. Dość płochliwy był, trzeba przyznać.
Jeszcze chwilę i koniec podejśćia…
I jesteśmy w Portse. To cudna wioska, tak musiało wyglądać kiedyś Namche Bazaar. Pojedyncze rozrzucone domy na rozległym wyplaszczeniu. Wąskie uliczki ograniczone murkami z kamieni. Pasące się jaki… Pusto urokliwie i fantastyczne widoki wokół.

Nasza lodża jest na drugi końcu wioski. Trudno, ale jutro będzie mniej do przejścia.
I jest!
Przyjmuje nas bardzo gościnna gospodyni. A wieczór spędzamy skupieni przy gorącej kozie. Bo na zewnątrz temperatury już bliskie zeru. .
Dzis nieco ponad 10 km i prawie 800 metrów w górę.
