9.05.2024
Dzień dziewiętnasty – W drodze na Cho La czyli uciekamy od tłumów.
Lobuche /4930m/ – Dzongla /4830m/
I było widać przez chwilę czubek Pumori.
Ale trwało to ledwie chwilę. Ogólnie to przeważały raczej widoki na Ponuri niż Pumori…
Dziś krótko etap bardzo ładnym trawersem. Bardziej Flat niż Nepali. Ale to za jakiś czas, wpierw schodzimy głównym szlakiem prowadzącym do Namche Bazaar..
Jest ranek, czasem chmury odpuszczają, to momentalnie pojawiły się śmigłowce lecące do bazy. Fakt, wczoraj nie latały, zatem należy spodziewać się, że dziś odrobią wczorajszą bezczynność.
Po jakimś kwadrasie dochodzimy do rozstaju szlaków. Z radością opuszczamy główną autostradę do bazy.
Wskakujemy na zachęcająco wyglądający trawers..
Chmury niestety dbają o to, byśmy się zbytnio nie ekscytowali widokami.
Jest wietrznie i zimno.
Ale nawet tak niewiele potrafi czasem nas tu zachwycić..
A śmigła wyrabiają swoją normę..
Nie był to koniec atrakcji na dziś, bo zaczął padać śnieg. Wpierw mały i drobny, ale z czasem zrobiła się z tego solidna śnieżyca.
Na stoku śnieg, po zejściu do dna dolinki pod śniegiem spora warstwa błota i wody. Nie ma nudy.
Z mapy wynika, że jeszcze pół godzinki pod górę.
Dziś kolejny już krótki etap. 2,5h bez jakiś większych podejść. Ale cieszymy się, że dziś tak mało, bo pogoda nie zachęca do dłuższego przebywania na zewnątrz.
Buty przemoczone, na szczęście widać nasz cel. Niewielka osoba Dzongla. Ledwie kilka hotelików, cisza i pustki.
W naszej lodzy nie ma żadnych innych gości.
Miejscówka może i ładna, ale na grzanie trzeba czekać do wieczora. Ratujemy się jak możemy. I tam spokojnie płynie sobie dzień. Na sączeniu herbaty, rozmyślaniu co się zamówi na kolację i o tym co czeka nas jutro. A przed nami kolejna przełęcz. Żeby ją przejść potrzebna jednak jest pogoda, W takim śniegu możemy nie dać rady. I o ile przy Kongma La można było pójść alternatywną trasą i nie tracić dnia, tak tym razem obejście Cho La oznaczałoby 1-1,5 dnia straty. .
I widząc plakat reklamujący loty śmigłem przestajemy się dziwić, że caly czas je słyszymy. To działa jak najzwyklejsza taksówka. Ino nieco droższa. Nie chce się iść przez przełęcz? Nie ma sprawy. 550$ i w kilkanaście minut jesteś na miejscu. A może nie masz ochoty iść przez lodowiec? Dopłacasz 100$ i lecisz od razu do Gokyo. Jakie to proste!
My jednak ostro liczymy na to, że pogoda nam odpuści i przejdziemy jutro bez większych problemów. Prognozy wyglądają nienajgorzej. Problem w tym, że od kilku dni prognozy wyglądaja nienajgorzej, a zderzenie oczekiwania z rzeczywistością niestety jest dla nas bolesne.
