[W stronę Everestu]. Dzień piętnasty – Chukhung Ri czyli próbujemy się aklimatyzować.

Posted on BLOG

5.05.2024

Dzień piętnasty – Chukhung Ri czyli próbujemy się aklimatyzować.

Chukhung /4730m/ – Chukhung Ri /5385m/ – Chukhung /4730m/

Dziś wycieczka aklimatyzacyjna. Wszystko po to by jutro dało się przejść z plecakami przez pierwszą wysoką przełęcz.  Wstałem wcześnie rano, spojrzałem na okno. Szaro. Po kwadransie spojrzałem jeszcze raz, dalej było szaro. Jednak przy bliższym oglądzie okazało się że szyba jest zamarznięta. Zdrapalem kawałek i okazało się że jest nawet trochę słońca.

Po śniadaniu ruszyliśmy.

Na słońcu nawet ciepło, niestety om wyżej tym większy wiatr i coraz więcej chmur. Szło się powoli i ciężko. Ale wystarczyło przystanąć, odwrócić się i sycić się pięknym widokiem na Ama Dablam. Trochę szkoda, że Lhotse ze swoją potężną południową ścianą było zasłonięte przez chmury. I tak krok za krokiem, każdy w swoim tempie, szliśmy w stornę wierzchołka. Po pierwszym stromszym podejściu z zakosami wyszliśmy na duże wypłaszczenie i choć wydawało się, że jest płasko, to jednak było to złudzenia. Szło sie dalej cieżko.
I o ile północna część nieba była cała w chmurach, tak za plecami był i błękit i były widoki.Nie spieszyliśmy się. Mieliśmy cały dzień na tę wycieczkę.No a potem zaczęło się stromsze podejście. Tu już była walka o każdy kolejny krok bez dodatkowego czasu na oddech.
W końcu udało się wejść na przełęcz pomiędzy dwowa wierchołkami Chunkung Ri. Jesteśmy na 5350 metrów. Na lewo widać mniejszy, a poprawej wyższy, ten właściwy.  Co ciekawe, na niższy prowadzi wyraźna wydeptana ścieżka, w drugą stronę raczej tylko zarys ścieżki. Niektórym przełęcz wystarcza, reszta wybiera Chunkung Ri niższy. A to głównie dlatego, że widoków dziś wielkich nie ma i  brakuje sensu i mortywacji, by podchodzić jeszcze prawie 200 metrów.Widoki dość ograniczone i niespecjalnie powalają.
Aby zdobyć nasz wierzchołek trzeba jeszcze podejść niecały kwadrans. Prawie 5400m, można uznać, że wyprawa aklimatyzacyjna zakończona sukcesem! W dole widać naszą przełączkę i wyraźnie wyższy główny wierzchołek.A na nim południowa ściana Lhotse, w chmurach niestety. Powinniśmy stąd też zobaczyć Makalu, ale to też nie dzisiaj niestety.Cóż, chowam się za czortenem ułożonym z kamieni, bo wieje jendak solidnie. I teraz najprzyjemniejsza część dnia. Błogie lenistwo na szczycie. Robię jeszcze trochę zdjeć.

Trochę ściany Lhotse widać, ale ona powinna górowac nad nami na  wysokośc ponad 3 kilometrów!

Czas wracać. Idzie to całkiem sprawnie i resztę dnia spędzamy na błogim nicnierobieniu. No nie do końca, pakujemy się na jutrzejsze bardzo wzczesne wyjście. Choć oczywiście nie mamy penwności czy idziemy przez przełęcz Kongma La czy obchodzimy dołem. Mamy ten luksus, że możemy wybrać wariant zależny do pogody. A ta zmiana nie spowoduje żadnego opóźnienia Tak czy inaczej jutro na wieczór powinniśmy być w Lobuche. A tymczasem spać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA. Wykonaj poniższe działanie *